JAK POJECHAĆ NA WAKACJE BEZ BIURA PODRÓŻY

Opublikowane przez Sebastiana Stan Kraków, 26/08/2016


Wiele osób marzy o dalekich podróżach. Jedni śnią o kolorowych Indiach, inni o roztańczonej Kubie, a jeszcze inni chcieliby zobaczyć ośnieżone szczyty Himalajów. W Internecie często możemy spotkać opinie, że trzeba „opuścić swoją strefę komfortu” i realizować swoje marzenia. Czytamy te wszystkie mądre wywody couchów czy znanych podróżników i myślimy sobie: tak, oni to sobie mogą wychodzić ze strefy komfortu, jak zarabiają wielokrotność średniej krajowej, nie mają dzieci, podróżują i jeszcze im za to płacą. Dlatego sami najczęściej ograniczamy swoje podróżnicze marzenia do wizyty w znanym biurze podróży w galerii handlowej podczas niedzielnych zakupów i zadowalamy się pierwszą lepszą ofertą Hiszpanii, Chorwacji czy innej Bułgarii. Chciałbym zaznaczyć w tym miejscu, że te kraje wybrane są tu przypadkowo i są równie ciekawe jak Mauritius, Kostaryka czy RPA. Szkopuł tkwi w tym, że nie zastanawiamy się nad tym gdzie jedziemy, a decyzję podejmujemy z reguły na podstawie trzech czynników: ceny, zdjęć i ceny. Zachwycamy się pięknym hotelem z pełnym all inclusive za 2500zł za osobę, mając w perspektywie chwilę wytchnienia, zapominając przy tym całkowicie o miejscach, o których gdzieś skrycie marzymy. Czy zastanawialiście się kiedyś jak wiele możecie zobaczyć za te 2500zł? Czy wiedzieliście, że za tę kwotę moglibyście spróbować prawdziwego Pad Thai w Bangkoku, wypocząć wśród zielonych pól Bali, albo zatańczyć Salsą w Hawanie? Niemożliwe, bo w biurach podróży takie wycieczki kosztują po kilka tysięcy złotych za osobę…a jednak – da się.

Jak pojechać w wymarzoną egzotyczną podróż, nie tracąc przy tym majątku?

Postaram się w kilku punktach przedstawić Wam opcję, po której nigdy więcej nie skorzystacie już z usług tradycyjnego biura podróży.

1. Jesteśmy dorośli, więc nie potrzebujemy w podróży niani. Wielu z nas korzysta z usług biura podróży, bo, nazwijmy rzecz po imieniu, po prostu się boi. Nie ma się czego wstydzić, większość ludzi boi się nieznanego, nie wszyscy z nas mają charakter odkrywcy, u którego największą adrenalinę wydziela zdobywanie niezbadanych lądów. Nie znaczy to jednak, że ten odkrywca nie siedzi gdzieś głęboko w nas. Wielu moich znajomych po pierwszej wspólnej wyprawie zaczęło podróżować samodzielnie, bo zobaczyli na własne oczy, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Obca kultura, obcy kraj nie oznacza automatycznie zagrożenia, wręcz przeciwnie, w większości krajów możemy czuć się o wiele bezpieczniej niż w Polsce, tym bardziej w krajach, które żyją głównie z turystów i gdzie są oni traktowani jak przysłowiowe „święte krowy”. Kolejnym powodem dla których potrzebujemy opieki biura jest słaba znajomość języków obcych. Tylko, że najczęściej jest to brak wiary we własne możliwości. Wg. Raportu EF English Proficiency Index Polacy znajdują się na 6 miejscu, wśród 63 narodów, które najlepiej znają język angielski. I uwierzcie, po pierwszej podróży do krajów egzotycznych stwierdzicie, że Wasza znajomość języka jest więcej niż zaawansowana „Wolę jechać z biurem, bo w razie czego na miejscu jest rezydent, który zawsze mi pomoże”. Tak, a teraz odpowiedzcie sobie na pytanie, ile razy widzieliście swojego rezydenta na wakacjach? Ile takich kryzysowych sytuacji zdarzyło się podczas wyjazdu, że niezbędna była jego pomoc? Oczywiście, nie można zaprzeczyć temu, że w trakcie wyjazdu zdarzają się różne nieprzewidziane zdarzenia, tym niemniej, z większością z nich jesteśmy sobie w stanie poradzić nawet przy małej znajomości języka (wujek Google Translator), a w razie poważnych kłopotów są konsulaty RP lub, o czym niewielu z nas wie, konsulaty innych Państw Unii Europejskiej, do których, zgodnie z prawem, możemy się zgłosić, gdy na miejscu nie znajduje się żadna polska placówka. Jeśli zdołałem Was przekonać choć częściowo, przejdźmy do następnego punktu, którym jest:

2. Wybór kierunku podróży. Z reguły w tym miejscu pojawiają się kolejne schody. Marzymy o wielu kierunkach, ale gdy przychodzi co do czego, to zaczynamy przeglądać Internet i stwierdzamy: w Tajlandii jest pora deszczowa, na Filipinach grasują muzułmańscy terroryści, a w Brazylii policja toczy wojnę z gangami. Widzimy takie nagłówki i dalej już nie zagłębiamy się w problem, do czego przyzwyczaiły nas współczesne środki masowego przekazu. Tylko, że: w Tajlandii pora deszczowa to jeden z najlepszych okresów do podróży, bo nie ma hordy turystów, ceny są dwu albo trzykrotnie niższe, a sama pora deszczowa ogranicza się z reguły do opadów przez 15-20min. w ciągu dnia. Na Filipinach owszem, grasują terroryści, ale kraj te składa się z 7 tysięcy wysp, a oni panoszą się na dwóch, niekoniecznie tych odwiedzanych przez turystów. W Brazylii również, policja prowadzi wojnę z gangami, ale turystów to nie dotyka o ile nie zapuszczają się samotnie na Fawele. Jak widać na powyższych 3 przykładach nie zawsze to co inni piszą w Internecie o danym kraju, ma jakiekolwiek znaczenie dla podróży.

3. Planowanie . Po wielu trudach, kilometrach tekstu przeczytanego na różnych „fancy” blogach, możemy wreszcie zabrać się za planowanie podróży naszych marzeń. Znamy budżet, termin i kierunek i co dalej? Bilet lotniczy, noclegi, transfery, atrakcje? Dużo tego, prawda? Jeśli nie mamy doświadczenia, łatwo się będzie pomylić, przepłacić, a przede wszystkim stracić dużo czasu na dowiedzenie się tego „jak szukać”. W tym miejscu z pomocą przyjdzie nam infobroker turystyczny. Kto to w ogóle jest i jak może mi pomóc? Infobroker turystyczny to nowy rodzaj działalności turystycznej, polegającej na wyszukaniu i zaplanowaniu na zlecenie klienta dowolnej indywidualnej podróży. Człowiek zajmujący się infobrokeringiem ma bogate doświadczenie podróżnicze, umie poruszać się w różnych wyszukiwarkach lotów, hoteli i transferów, zna bardzo dobrze ofertę zarówno przewoźników tradycyjnych jak i czarterowych, czyli jednym słowem wie jak i gdzie szukać, żeby było jak najtaniej. Infobroker znając kierunek, termin i budżet podróży jest w stanie idealnie dopasować wyjazd do Twoich oczekiwań. Przede wszystkim zaś, infobrokerowi zależy na tym, abyś jak najwięcej zaoszczędził, gdyż nie zarabia on na lotach czy hotelach, ale na stałej prowizji, na którą umawiacie się na początku współpracy. Dzięki takiemu zabiegowi możesz zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych i będziesz mógł sobie pozwolić na wczasy w Tajlandii czy na Kubie ,w cenie wyjazdu z tradycyjnego biura do krajów europejskich. Flyme Travel jest właśnie takim infobrokerem turystycznym. Spełniliśmy już marzenia wielu osób, a teraz może spełnić także Twoje.

Do you want to share?

Sebastian Stan

Sebastian, lat 29, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunku filologia rosyjska, od dziecka zapalony podróżnik, który pasję odziedziczył po dziadku. W życiu kieruje się mottem: "Wolę mieć paszport pełen stempli, niż dom pełen rzeczy" . Infobrokeringiem turystycznym zajmuje się od 5 lat, ale w karierze zawodowej ma tak ciekawe doświadczenia jak sprzedaż oświetlenia LED czy węzłów betoniarskich :)
Flyme Travel to spełnienie jego marzeń o pomaganiu ludziom w nauce podróżowania, przekazywanie swojej wiedzy, doświadczenia, a przede wszystkim w zarażaniu pasją, stąd nazwa - Fly Me, czyli zabierz mnie - z pewnością jakby mógł, to zabrałby wszystkich na koniec świata.

Napisz do nas lub zadzwoń

„Fly me” oznacza zabierz mnie, a my zabierzemy Cię do Twojego własnego raju.


  • FLYME TRAVEL SEBASTIAN STAN

    Kraków

  • +48 883 679 955, 12 265 80 62

  • flymetrav@gmail.com